No estás registrado.

Apreciado visitante, bienvenido a Holy-War. Si esta es tu primera visita, por favor, lee laHelp. Te explicará cómo funciona esta página. Para poder utilizar todas las propiedades de la página tendrás que haberte registrado con anterioridad. Por favor, utiliza el formulario de registro para registrarte o para leer más información sobre el proceso de registro. Si ya estás registrado, por favor entra aquí.

1

23.06.2012, 14:29

Opowieści z czteroświata

Historia dawna
Z zamieszchłych czasów,kiedy to Browar Szlachecki sam jeden wiary chrześcijańskiej bronił był.
Przeszłą wspaniałość czteroświata opiewająca,ręką Radziosława spisana ku uciesze i nauce czytających.

-Aaa..wiosna idzie panie Carb,dobra wiosna wróg ze wschodu zdruzgotany,skończą się najazdy.
Rzekł Radziu po czym umoczył wąsiska w zacnie zdobionym srebrnym kuśtyku pełnym pienistego,prawem marszałka jest próbować pierwszej odkorkowanej beczki w sezonie i
marszałek BS Radziu nader chętnie z tego prawa korzystał.
-Zdruzgotany czy nie,jasyr już nie idzie do saraceńskich krain dobra nasza mości Radziu.-odrzekł Carb
Po czym wzniósł swój stary gliniany półkwaterek nie przystojny jego obecnej pozycji,ale jak zwykł mawiać "o mej marności mi przypomina,chudopacholstwie..
Tak oto zakończył się ich wieczór,popijając złocisty trunek na tarasie wyższego zamku BS, z podgrodzia docierał do nich przytłumiony gwar kupców,którzy właśnie targowali się o zakup na pniu plonów z włościańskich ziem,przytłumiali ich jedynie kupcy bławatni którzy zwabieni pokojem jaki zastał w tej granicznej stanicy zjawili się tu tłumnie.
Poza murami warowni na co widok mieli dobry widzieli włościan ziemię do orki gotujących,lub już orzących,inni tyczki chmielowe poprawiali,jak okiem sięgnął jedyne to były lasy te gaje chmielu,od początku świata tu się dobrzy ludzie osadzali więc bory już dawno pod ich toporami legły.
Tak dzień by się skończył...

...z potwornym bólem głowy odziany w koszulę nocną i szlafmycę Radziu otworzył wrota komnaty audiencyjnej.
-precz..rzekł do strażników próbujących podążać za nim do środka.
Ogromny kominek oraz lampy oliwne pozawieszane na ścianach rozświetlały wnętrze
Na dębowej ławie opatrywany przez nadobną Alinę żonę Aleksandra w zakonie zwanego Amrą spoczywał Toth.
Ojciec Dyrektor pogrążony w modlitwie stał nieopodal gotów do udzielenia ostatniej posługi konającemu..
Obecni również byli: Charles Martel wojownik ogromnej postury przeszło o głowę przewyższający zebranych,Carb pomimo wlanej w siebie tęgiej beczki najmocniejszego piwa odziany w pancerz i świeży jak by miał za chwilę na ślubnym kobiercu stanąć,Slavkos woj małomówny lecz w starciu niezwyciężony,Lucjus i Gral niedawno w twierdzy osiedli lecz sławą wielce okryci,był też AFLAVIC którego rada i humor równie trafne były jak celne bełty z kuszy jego,oraz Amra który młódź do służby zakonnej przysposabiał.
-Jesteś więc!-odezwał się Carb
-Czambuł granicę przeszedł?-zachrypłym głosem spytał Radziu
-Nie..cała Orda ruszyła,zmierzchem przeszli..Totha włości spalone on sam ledwie ocalał na wpół żywy samojeden dojechał,nie wiemy co z Ukim i Sebą ich ziemie nieopodal Tothowych,nim omdlał mówił że cała potęgą na nas idzie..komunikiem bez przystanku,a gdzie przejdą jeno ziemia i niebo zostaje...
-szumek?
-Przeszło godzinę temu z pocztem wyruszył najemników na dzień jutrzejszy sposobić,vT i Rustaf pobliskie miasteczka objeżdżają i wolontariuszy szukają,Tynka i Agat lazaret sposobią
na potrzebę jutrzejszą,Ty mości Radziu zmierzaj alarmować sojuszników!
Niecałą godzinę potem otworzyły się bramy kasztelu,wysypali się przez nie konni mniejsza grupa Radziu i jego przyboczni ruszyli na zachód szukać wsparcia u wiernych sojuszników Husarii Polskiej i Wampirów Wojny,większa skierował się na wschód,Rafael,Sir Jankes,Qwerty,Wolfman poszli w podjazdach aby pierwszy wstręt wrogowi dać i spowolnić jego pochód na tyle by cała potęga Browarka mogła się zebrać i opór należyty dać.
Nie minęło długo od ich wyjazdu nim rozległy się dzwony alarmowe strażników twierdzy BS..na wschodzie spostrzegli łunę pożarów znaczącą trasę pochodu wroga.

Rankiem,dym spowił i twierdzę to płonęły drewniane kramy kupców otaczające wianuszkiem mury,strzelcy muszą mieć czyste pole.
Niezdolni do walki pospiesznie je opuszczali zabierając ze sobą tyle ile zmieściło się w niewielkim tobołku przerzuconym przez plecy,kierowali się w stronę bramy WoG z której trakt prowadził wprost do opustoszałej siedziby niegdysiejszego potężnego sojusznika,tam jeśli uda się dotrzeć przyjdzie im czekać na wieści czy mają gdzie wracać.Czy też ich domostwa obróciły się w stertę gruzu,a w ślad za nimi idzie wróg który tych co nie zabije zagarnie w niewolę i dokonają oni reszty żywota swego wiosłując na sułtańskich galerach.
Nie wszyscy jednak uchodzili,nadciągali obrońcy.
Wojna!!!

Ale to już rzecz spisana na innych stronicach kroniki owej,jeśli ta oto miła okazała się czytelnikowi,autor skromny nie omieszka dalszych części ku uciesze tego przedstawić.

2

23.06.2012, 21:33

No to czekam na jeszcze