You are not logged in.

1

Monday, August 6th 2012, 12:33pm

HOOLS vs. ZGREDY - opowieść w częściach...:)

Krótka historia walk pomiędzy HOOLS a Zgredami, toczonych dla rozrywki, PD i czego tam kto w nich szukał... bez najmów, sojuszy a dla samej bitki :rolleyes:

cz.1.


"♪♫... Unter der linden an der heide,

da unser zweier betewas,

Da mugt ir vinden schone beide

gebrochen bluomen unde gras.

Vor dem walde in einem tal,

tandaradei,

schone sanc die nahtegal...♪♫"

... rozlegało się w oparach nad łaką, przerywane jedynie rżeniem konia a podkreślane miarowym stukotem kopyt...

Znak, ze zbliżały się karne roty HOOLS prowadzone przez bystrooką
Agatkkę zwaną po cichu Niemiłosierną, po tym jak w ramach zaprowadzania
dyscypliny kazała przed bitwą podawać jedynie zimny prowiant ... przy
mrozie gdzie ślina zamarzała zanim opadła na ziemię...

w gorące lato był to rosół, prosto z kociołka znad ogniska...

nie dziwota , że na gest delikatnej rączki "z marszu" ustawili się w szyk bojowy zwrócony frontem do kępy krzaczorów...



Z krzaczorów owych dobiegały ich dziwne odgłosy..

- Thyyhhh ! no chzie jems moj hemm ??

- Ku*** jego maść i w buźkę jeżyka! kto mi podp**ł antałek

..i równie miły uchu rozgardiasz promieniejący ciepłem karczemnej rozróby a zbliżający się do odgłosów z chlewika...



Wprawne ucho Carolusa w pierwszym ryku rozpoznało głos Wojcisława, po
tym jak przygryzł sobie język spadając pijany jak bela z kozy co ją
wziął pomyłkowo za konia.. a w drugim był to ryk Nightwish'a, któremu
jak zwykle Metyl podwędził opróżniany wcześniej z Kryśką
antałek...stukot siekiery CeeF'a próbującego po pijaku wyrąbać z deski
klamrę do pasa upewniał HOOLS'ów że wreszcie dotarli do owego tajemnego
obozu Zgredów...



tak oto zacznie się owa bitwa, znana w histori jako Bitwa O Puste Wiaderko,

jedna z szeregu wielu bitew Wielkiej Wojny O Zagubiony Gybis,

gdzie oddziały z pod znaku Krzyża ścierały się z siłami Pogan z pod znaku Szczęśliwej Gwiazdy... ponoć szczęśliwej...
... nic nie boli tak jak życie ...

2

Monday, August 6th 2012, 12:34pm

cz. 2.
"♪♫... Unter der linden an der heide,

da unser zweier betewas,

Da mugt ir vinden schone beide

gebrochen bluomen unde gras.

Vor dem walde in einem tal,

tandaradei,

schone sanc die nahtegal...♪♫"





... o ile po poprzedniej bitwie pozostało z krzaków niewiele to
udekorowanie nierozgarniętym chłopkiem szumnie zwanym Szpiegiem,
najbliźszego drzewa, za takie wprowadzenie w bład Robina co do
lokalizacji prawdziwego obozu Zgredów, staneło pod znakiem zapytania z
powodu braku drzew które to poszły w trzaski przy ataku pancernej
konnicy ... w końcu HOOL's ulitowali sie nad nim i tylko obcięli mu
język... co i tak chłopek potraktował z ulga bo miecz Mohameda
niedwuznacznie mierzył w krocze a sama Agatkka popluła chmyza i uwalała
sobie bucik jego posranymi portkami...



Tymczasem Rumpel, trzymany pod prawe ramię przez CeeF'a a pod lewe przez Svarta, prowadził kompanię Zgredów na nowy nocleg...

Mieli już być na miejscu ze 30 pacierzy temu... ale że Rumpi co chwile
wskazywał inny kierunek to zchodzili ów brzozowy zagajnik w te i we
wte...

- Las się pali!! pisnęła Dziwożona pokazujac kierunek przeciwny do
którego podążali. Jako znani obrońcy przyrody ruszyli gasić ogień.
Wiader wprawdzie na wode nie mieli ale od czegórz inicjatywa i nadmiar w
pęcherzech wypitego w międzyczasie piwa ...

Dzielnie zgasili pożar palacego się nad ogniskiem mięska niedopilnowanego przez kucharzacego dziś Nightwish'a...

Kucharz za to pilnował a wręcz obejmował owiniety Krysi chustką gąsiorek do którego szeptał:

- Kryyysiaaa... no Krysiaczku Ty mój...!!!!

a dookoła roznosił się swojski zapach miodu i okowity....



..... ów pożar kolacji Zgredów, był pośrednia przyczyna darowania jajec
chłopkowi-szpiegowi... czujne oczy Agatkki złowiły nikły blask ognia, o
którym wiedziała, iż nie rozpaliły go jej oddziały a droga dedukcji
doszłą do wniosku iż to mogły przytaic sie Zgredy...

Za czem wydała rozkaz wymarszu aby po spokojnym podejściu bladym świtem uderzyć na Zgredo-kompanię.....

i tak oto zacznie się druga potyczka HOOLS vs. Zgredy, którą zapamietano jako Bitwę o Przypalonego Zająca ......
... nic nie boli tak jak życie ...

3

Monday, August 6th 2012, 12:36pm

cz.3
"♪♫... Unter der linden an der heide,

da unser zweier betewas,

Da mugt ir vinden schone beide

gebrochen bluomen unde gras.

Vor dem walde in einem tal,

tandaradei,

schone sanc die nahtegal...♪♫"



... skrzypiało pióro a płomień świecy kładł się blaskiem na karcie
pergaminu, czoło piszacego zmarszczyło się w wysilku. Wiek juz dawał się
we znaki a i wypite po pasztecie z zająca wino dawało znać o sobie
wołajac gromko : SPAĆ!!!...

- Jescze tylko parę zdań - powiedział sobie w duchu i duch wina
usłyszawszy owo wyznanie takoż zamilkł ciekaw dalszej opowieści...



... karne roty HOOLS-ów wracały zmęczonym krokiem po owym sławetnym ataku na Przypalonego Zajaca...

Niech mi kto o tym pisnie !! to szatkownica - darł się Robin Of - na
mydło przerobię i zapałki!!!... Wojacy jednak w ciżmie mieli groźby...
burcząc pod nosem i klnąc przodków Wodza az do pokoleń , które nawet on
nie pamietał nie słyszeli tętentu koni ...

Tymczasem CeeF ( w niektórych zamutzach zwany Wspaniałym) wysunał się
na szpicę Zgredów i kombinował jak tu najkrótszą droga dotrzeć do
ciepłej i zacisznej karczmy...

wizja kaszy ze skwarkami i upieczonego kapłona popijanych winem i piwem
tak go zajęła, iz nie zauwazył jak pędzacy za nim Zgredy walą z flanki
prosto w kolumne maszerujących HOOLS-ów...

Zaskoczenie było obustronne... na chwile tylko przerwane okszykiem jaki
wydał Sin-Nasserin : LAĆĆĆĆ!!!... co nie było jednak sygnałem do ataku a
próba zwrócenia uwagi , iż ma pusty pucharek po piwie i czas go
napełnić...

O dziwo, na to hasło oba oddziały wyciągnęły oręż i runeły na siebie w szaleńczym pędzie.....



i tak oto wygladała prawda o początku Bitwy Pod Pustym Pucharkiem,

a historykom co twierdza że miała jakies podłoża, wyjasniamy iż było to podłoże trawiasto-traktowe a nie ekonomiczne ...
... nic nie boli tak jak życie ...

4

Wednesday, August 15th 2012, 2:30pm

part 4

"♪♫... Unter der linden an der heide,
da unser zweier betewas,
Da mugt ir vinden schone beide
gebrochen bluomen unde gras.
Vor dem walde in einem tal,
tandaradei,
schone sanc die nahtegal...♪♫"

... ciszę w zalegającą w półmroku komnaty przerywało delikatne chrapanie Agatkki, spod narzuconych skór wystawała jedynie goła pięta, z drugiej strony łoża wychodziła kępa włosów,. Nieład jaki panował wokół łózka, gdzie wśród części garderoby i bileizny spoczywały pucharki i anatałki po winie, wskazywał na to iż właścicielka owej bląd czupryny ostro pobalowała poprzedniego wieczora... jedynym żywym akcentem był duch Kacper-zadrzyjkiecka, który usiłował niegodnie podglądnać śpiącą ....
- AAAALAAAAAAAAARMMMMM!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!.... wrzask strażnika przy bramie postawił na równe nogi pół Zamku, drugą połowę , ściskająca jeszcze resztki ostro zakrapianej wieczerzy nie byłby w stanie postawić na nogi nawet dżwięk Trąby Jerychońskiej.. A Kacper szybko wniknął w ścianę, żeby nie narazić się półśpiącej Agatce, która wysunęła ręce spod narzuty i w jedną złąpała miecz a w drugą zdobyty na wschodzie jedwabny peniuar.
Klnąc głośno pod nosem owinęłą się nim i znalazłczy tylko jedną ciżmę pobiegłą plaskając bosą stopą zobaczyć co wywołało to zamieszanie.
Dotarłszy nad bramę i skupiwszy wzrok dostrzega na horyzoncie forpocztę nadciągających Zgredów...
Forpoczta popijała z gąsiorka i głosami Herjolfa i Sina-Nasserina wyśpiewywała znany przebój " Przyję do Cię moja miła , tylko sie odleję..."
- Ty ogonie barana !! wydarła się na strażnika - Ty ^!#^!#&#!%#!^#$^~# !!!..i tu poleciała wiązanka , której nie przepuściłaby żadna, nawet najbardziej łagodna cenzura...
- Żeby mnie budzić z powodu 2 Zgredów 2 tygodnie karceru i 2 miesiące sprzątania latryn!!!!!!!.. jej lwi ryk o dziwo postawił na nogi nawet tych najmocniej śpiących... co było pośrednim dowodem na to, iż głos Trąb Jerychońskich jednak był mocno przereklamowany...
- Marszałkowie!! dopilnowac wojaków!!.. a ja se pogadam ze służbą gdzie do urwał naci jest moja ciżemka?

- I ZAMKNĄĆ MI TE BRAMĘ DURNIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!! - to zdanie doleciało już nawet do nadciągających Zgredów, którzy poczekawszy na posiłki zaatakowali pod wieczór...

tak oto doszło do potyczki zwanej Bitwą O Zagubioną Ciżemkę ...
... nic nie boli tak jak życie ...